niedziela, 3 lutego 2013

Biegówki na Mazurach



Weekendowy wypad imprezowy na Mazury - Przedszkolaki na Mazurach


Motto: Z każdym kolejnym rokiem jesteśmy coraz młodsi i fajniejsi... warto wskoczyć w rajstopki, żeby zobaczyć minę Pana od Pizzy! Czyli Przedszkole PRL!

Ponieważ z każdym kolejnym rokiem jesteśmy coraz młodsi i fajniejsi... Z tej okazji baliśmy się na całego na pięknych polskich Mazurach, które nie miały być zasypane śniegiem :) i ku zaskoczeniu śnieg był!

wiecej zdjęć

1 lutego 2013 (piątek)


Warszawa  - Jaśkowo k/Pisza ok. 4h(samochód)

Wyjeżdżaliśmy w kilku grupach, ostatni dotarli w naprawdę już zużytym stanie. Pierwsi jechali w poszukiwaniu przygody i śnieguJ Analizowaliśmy także pokrywę śnieżną w lasach, a właściwie jej brak… Po kilku tygodniach pełnych śniegu, temperatura na kilka dni podniosła Siudo nawet 8 st i …. Jak tu biegać na nartach???

Pan wypożyczający nam biegówki zapewnia, że zna miejsca, gdzie będzie nawet 30 cm śniegu na trasach wokół Wiartla…(www.wioskanarciarskawiartel.pl) Traktujemy to jako żart i wyzwanie. Ma nas do tych miejsc zaprowadzić, więc stwierdzamy, że nas będzie więcej to on właściwie ryzykuje, jak śniegu nie będzie…hehehehe

 Nocleg mieliśmy w Gościńcu u Magdy (www.gosciniecumagdy.pl). Domu łatwo znaleźć nie było, ale trzeba po prostu było szukać największego i najładniejszego J Warunki okazały się fenomenalne, od razu rozpaliliśmy w kominku i gdy Gitarowa Gwiazda Wieczoru dotarła, rozpoczął się wokalny koncert Śpiewających Gwiazd Wieczoru.

Były też ćwiczenia z pieńkiem i sesje zdjęciowe tylnich części ciała…


2 lutego 2013 (sobota)


Wiartel – biegówki 11:30 – 15:00
Gałkowo – kulig 17:30-18:30

Wstawanie idzie opornie, o 10:00 przyjeżdża Pan z biegówkami (wypożyczalnia w Piszu), nawet więcej przywiózł zestawów, jakby komuś nie pasowało, koszt wypożyczenia 30zl/dzień/komplet. Niestety nie jesteśmy gotowi do wyjścia… zbyt wczesny ranek…. Więc  tylko na mapie dostajemy instrukcje, gdzie jest śnieg J Ciągle w ten śnieg nie wierzymy….

Trasy zaczynają się 2-3km od naszego domku, więc podjeżdżamy samochodami. Na skraju lasu nie widać śniegu… Ciągły brecht, że udajemy, że można biegać na nartach po trawie – jesteśmy bociany!
Ale ku ogólnemu zdziwieniu śnieg się znajduje, tam gdzie ma być!!! Nie jest idealnie, ale już zaczyna padać (śnieg oczywiście), czyżby szansa na jutro? Sami nie wierzymy, że udaje nam się pobiegać na nartach – nawet najwięksi optymiści w to nie wierzyli J

Po powrocie do domku, na szczęście nie musimy oddawać nart, jutro zdecydujemy czy chcemy dalej biegać i damy znać panu Sebastianowi telefonicznie. Super organizacja J

Następuje leżakowanie, które nieźle się wydłuża, co poniektórzy nawet zapadają w kamienny sen. A trza jechać na kulig! I Rafał się gubi, ale się znajduje J Śnieg sypie niemiłosiernie, ale wciąż za mało go jest na drodze, żeby pojechać sankami L Dojeżdżamy do Gałkowa (Ranczo w Dolinie), tam już czekają na nas konie i wozy. Klimat fajowy, śnieg sypie i sypie, jedziemy w las a ciągną nas dwie Baśki J Są śpiewy i zgubione galosze… czyli co się dzieje jak się pójdzie w las w walonkach J.

Po godzinie jeżdżenia przyjeżdżamy na przygotowane ognisko – pełna profeska – jest tez chata-wiata do tańczenia – muzyka nie zawodzi: „ona tańczy dla mnie”.

Niestety ogniskować długo się nie da, bo przecież dziś jeszcze impreza J Wracamy i szybko przekształcamy się w bandę przedszkolaków… Na kolację zamawiamy pizzę u zaznajomionej przez panią od kwatery pizzerii z Pisza (dowóz gratis).

Mina pana z pizzą, jak wchodzi do sali … szkoda że nikt się nie wyrobił i nie zrobił zdjęcia – bezcenne! W końcu nie spodziewał się kilkunastu starych pryków w rajstopkach…. Pizza okazuje się w ilości nie do przejedzenia… impreza trwa choć nie do rana, a co poniektórzy okazują się kominkowymi leniami – na szczęście tylko chwilowo J Jest też tort z zaskoczki i cudne prezenty do noszenia, do poczytania J I jak należy, rozdaję cukierki J Przedszkole PRL na całego! I klucze na szyli, i hula hop, rajtuzki, wywrotka, warkocze, kokardki, misie… i Pani Kucharka J

3 lutego 2013 (niedziela)


Wiartel – biegówki 11:30 – 16:00
Jaśkowo k/Pisza - Warszawa  ok. 4h(samochód)

Ranne wstawanie wychodzi różnie, ale zbieramy się i dzielnie uderzamy na narty. Na szczęście pizzę można odgrzać – choć mało kto jest tak mało leniwy i to robi…

Pogoda idealna, śniegu napadało tyle, że kosmos! Możemy wylogować się około 16tej, wiec lecimy. Dziś ambitnie, biegniemy szlakiem zielonym wokół jeziora Wiartel… Są życzenia na śniegu, sesje zdjęciowe, zjazdy z górki i rywalizacja kto będzie ostatni! Następuje podział na Odważnych i Tchórzliwych: odważni ścinają trasę przez jezioro, ryzykując swoje życie i poczucie suchości; tchórzliwi biegną dodatkowe kilka km okrążając jezioro. Grupa tchórzliwych szybko dogania grupę odważnych J. Dobiegamy do wsi Wiartel Mały i tam już dojeżdżają kierowcy samochodami. W sumie ładnych kilka godzin biegania.

Ładujemy się w samochody, koniec przygody, umawiamy się tylko w knajpie po drodze na obiad. A w knajpie kiepskie jedzenie, pierogi rozgotowane, obsługa marna i w cale nie jest jak u mamy, nad czym Miszel ubolewa J.

Po wszystkim trza dojechać do Warszawy i zakończyć te krótkie wczasy powiązane dodatkowo z podróżą w czasie J

Fajnie jest wiedzieć, że z każdym rokiem wszyscy stajemy się coraz młodsi i fajniejsi J


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz